Matka młodej matki, Justyna Dąbrowska

Jeśli macie w swoim otoczeniu świeżo upieczoną mamę, albo kobietę, która niedługo zostanie mamą po raz pierwszy, sprezentujcie jej na Dzień Matki (albo całkiem bez okazji) tę niewielką książeczkę. Matka młodej matki Justyny Dąbrowskiej to zbiór krótkich felietonów. Każdy z nich można przeczytać przy karmieniu albo nawet w łazience (a jak wiadomo, jest to jedyne miejsce, gdzie mama niemowlaka może mieć pięć minut tylko dla siebie). Ich lektura działa krzepiąco, jak uścisk i zapewnienie: „Jesteś wspaniałą mamą i doceniam to, co robisz”.

Matka młodej matki Justyna Dąbrowska
Justyna Dąbrowska, Matka młodej matki, wyd. Mamania

Justyna Dąbrowska jest znana ze swoich znakomitych wywiadów z intelektualistami na temat sensu życia (Spojrzenie wstecz czy Nie ma się czego bać, o którym ostatnio pisałam). Jest też psychoterapeutą, pomagającym rodzicom małych dzieci. Mogłoby się wydawać, że z takim przygotowaniem wejście w nową życiową rolę – babci – będzie dla niej dość łatwe. Jak zawsze, okazuje się jednak, że pojawienie się dziecka to rewolucja. I to nie tylko w życiu młodych rodziców, ale ich rodziców (czyli świeżo upieczonych dziadków), również. Na tę rewolucję dość trudno się zawczasu całkowicie przygotować.

Matka młodej matki nie traktuje jednak wyłącznie o tym, jak to jest zostać babcią. Felietony te były wcześniej publikowane w miesięczniku „Dziecko” – dla mam. Justyna Dąbrowska mierzy się w nich z tematem macierzyństwa, takim, jakie ono jest w Polsce. Analizuje relacje rodzinne i społeczne, których dynamika ulega zmianie, gdy pojawia się dziecko. Wszystko to czyni jednak nie z perspektywy psychologa, ale osobistej – babci i matki właśnie – nakładając własne obserwacje na szerszy, ponadjednostkowy kontekst. Wychodzi z tego obraz, w którym każda młoda mama odnajdzie choć część siebie – swoich odczuć, emocji, czy wątpliwości.

Pamiętam, dlaczego Matka młodej matki w ogóle wzbudziła moje zainteresowanie na tyle, że chciałam się z nią zapoznać. Jakiś czas temu, w którymś tygodniku, przeglądanym w dodatku w  markecie, przeczytałam wywiad z Justyną Dąbrowską, krótko po premierze tej książki. Tchnął empatią dla młodych matek i tolerancją dla różnych rodzicielskich wyborów. Było w tej rozmowie to, czego w naszym społeczeństwie często brakuje.

Pomyślałam sobie wtedy z lekką nutką zazdrości, pomieszanej ze smuteczkiem, że dużo dałabym za to, żeby w czasie, gdy stawiałam pierwsze kroki na swojej macierzyńskiej drodze, mieć przy sobie inną kobietę z takim właśnie podejściem. Która byłaby w stanie bez oceniania sytuacji zwyczajnie mnie wysłuchać, dając mi po prostu prawo do przeżywania różnorodnych dylematów i stanów emocjonalnych, jednocześnie powstrzymując się od stawiania natychmiastowej diagnozy. Która byłaby tylko (i aż) wsparciem i życzliwym uchem, a nie wszechwiedzącym doradcą, czy krytykiem. Która, owszem, z chęcią udzieliłaby mi rady, ale wtedy, gdy o nią poproszę. Mówiąc „inna kobieta” mam na myśli „inna matka”. Bo, jak pisze Justyna Dąbrowska, i ja się z nią zgadzam, pomimo całego nieocenionego wsparcia mężów i partnerów, unia matek jest czymś, czego żaden mężczyzna niestety nie będzie w stanie zrozumieć.

Matka młodej matki Justyna Dąbrowska
Matka młodej matki – słowa wsparcia od mamy dla mamy

W felietonach widać, że Justyna Dąbrowska bardzo stara się taką wspierającą rolę wobec swojej córki spełniać, z całym taktem i uważnością, na jakie ją stać. I oddajmy jej sprawiedliwość, nie jest to łatwe zadanie. Dąbrowska też, pomimo całego jej psychologicznego doświadczenia, popełnia błędy (czasami polegają one na zbytniej neofickiej gorliwości). Potrafi je jednak dostrzec, przyznać się do nich i je przeanalizować. Ponieważ bardziej zależy jej na relacji z wnukiem i jego rodzicami, niż na przekonaniu o własnej nieomylności. Jest baczną obserwatorką i komentatorką codziennych zmagań i zachwytów, wzlotów i upadków, radości i wyzwań, jakie stawia przed nami rodzicielstwo.

Matka młodej matki porusza bardzo szerokie spektrum tematów, które świeżym rodzicom (mamom szczególnie) spędzają sen z powiek. Jest tu mowa o porodzie, który wbrew utrwalonej, horroryzującej go narracji i pomimo wszelkich obaw, może być wzmacniającym przeżyciem. O kryzysie w związku, gdy układ z pary zmienia się w trójkąt. O matczynym poczuciu winy. O permanentnym niewyspaniu i znojnej pracy, jaką jest czasami macierzyństwo. O presji na bycie idealnie zorganizowaną i dlaczego lepiej sobie odpuścić i po prostu być sobą. O różnych kwestiach wychowawczych. O tym, gdzie w tym wszystkim mają się odnaleźć dziadkowie, a gdzie my chcielibyśmy ich widzieć. I o całym mnóstwie innych rzeczy, które przynosi ze sobą życiowa rewolucja, znana jako rodzicielstwo.

Nie z każdą opinią Dąbrowskiej trzeba się zgadzać, choć wiele z jej tekstów nadaje się do tego, by je skserować, powiesić na lodówce i czytać w chwilach zwątpienia. Na pewno jednak warto Matkę młodej matki podsunąć też do przeczytania tatom, dziadkom i babciom. Szczególnie tym ostatnim. Zawczasu, jak i wtedy, gdy trudno się dogadać.

Justyna Dąbrowska zwraca bowiem szczególną uwagę na siłę kobiecej solidarności – i potrzebę tejże. Niestety, nikt tak nie potrafi dokopać matce, jak druga matka. Niekiedy przypominą to falę w wojsku – ja przez to przeszłam, to ty, jako nowa, też musisz. Co gorsza, często takie piekiełko fundują swoim dorosłym córkom ich mamy lub teściowe. Kobiety, które powinny się za młodymi matkami ująć, ponieważ same też kiedyś nimi były i wiedzą, jak to jest. Matka młodej matki jest często apelem o wyrozumiałość i wzajemny szacunek.

Matka młodej matki Justyna Dąbrowska

Przekaz, jaki niesie ze sobą Matka młodej matki, można podsumować następująco: kobieto, ufaj swojej intuicji i swojemu ciału. Masz wystarczające kompetencje, by urodzić dziecko. Masz wystarczające kompetencje, by być dla swojego dziecka najlepszą matką. Masz też prawo popełniać błędy. Zostając matką, nie przestajesz być człowiekiem.

A jeśli czujesz się zagubiona, wiedz, że to normalne i nie jesteś w tym osamotniona. Jeśli masz wątpliwości, szukaj rzetelnych informacji i życzliwych ci osób. Przede wszystkim zaś: uwierz w siebie*.

To wszystko, o czym mówi Justyna Dąbrowska, to nie są jakieś przełomowe odkrycia. Często są to sprawy i wnioski wręcz oczywiste – a jednak, w jakiś niewytłumaczalny sposób, na codzień się gubią, zapominamy o nich. Są one jednak najlepszym, co można powiedzieć młodej mamie.

Justyna Dąbrowska, Matka młodej matki, Mamania, Warszawa 2016

 

* Mamo uwierz w siebie, bo czasem wszystko wygląda tragicznie tylko z twojej perspektywy! Najlepsze życzenia i wyrazy uznania z okazji Dnia Matki :)

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

(Visited 50 times, 1 visits today)
  • Dorota Czopyk

    Coś dla mnie! I sam Twój post już jest kojący.

    • Miło mi to słyszeć, choć Justyna Dąbrowska często w swojej książce kipi oburzeniem :) Matki wszelkiej maści, łączmy się! ;)

      • Dorota Czopyk

        To będzie tylko ciekawiej!