Koc i herbata. 5 dobrych, grubych książek na długie wieczory

Ze wszystkich miesięcy w roku najgorzej znoszę listopad. Ciemno, ponuro, wietrznie i deszczowo. Taki miesiąc-dziura pomiędzy złotym październikiem a świątecznym grudniem. Z dniem Wszystkich Świętych na dodatek. W listopadowe wieczory zawsze mam ochotę zakopać się na kilka godzin pod kocem z herbatą i grubaśną książką, żeby uciec od przygnębiającej pogody. Niech mi tylko ktoś tę herbatę donosi.

Poniżej prezentuję 5 dobrych, grubych książek, w których można schować się przed światem na wiele godzin. Nie tylko w listopadzie.

5 grubych książek na długie wieczory
W jesienne wieczory mam ochotę schować się za stosem grubych książek z kocem i herbatą. Wy też?

W poniższym zestawieniu znalazły się nowości oraz starsze pozycje. Książki, które tu polecam to – dosłownie – kawały dobrej literatury, bez terminu przydatności. Dodatkowym kryterium ich doboru była ich obszerność – powinny spokojnie starczyć na kilka godzin nieskrępowanego czytania. Wszystkie mam w planach i tylko czekam na sprzyjające okoliczności.

 

Ken Follett – Słup ognia

 

5 grubych książek na długie wieczory
Ken Follet, „Słup ognia”, Albatros 2017

Filary ziemi Kena Folletta – saga o średniowiecznych angielskich budowniczych katedr – tak mnie wciągnęły, że przeczytałam całość za jednym zamachem w dwa dni. Przy okazji pokonując nietypowe przeszkody w postaci braku połowy pierwszego rozdziału w II tomie mojego wydania! Zaraz potem obejrzałam serial pod tym samym tytułem, który wyreżyserował Sergio Mimica-Gezzan – i też muszę przyznać, że był to bardzo dobrze spędzony czas.

Ken Follett mówi, że, choć od pierwszego wydania Filarów ziemi minęło prawie trzydzieści lat, do tej pory co roku sprzedaje się milion egzemplarzy tej powieści. Na podstawie jej kontynuacji, Świata bez końca, również nakręcono serial w reżyserii Michaela Catona-Jonesa.

W swojej najnowszej książce Ken Follett powraca do świata katedry Kingsbridge kilkaset lat po wydarzeniach w Filarach ziemi i opowiada o początkach Secret Service w XVI-wiecznej Anglii. Mam nadzieję, że jego nowa powieść, Słup ognia, to taki sam solidny page-turner na wysokim poziomie, jak poprzednie.

 

Anna Bikont – Sendlerowa. W ukryciu

 

5 grubych książek na długie wieczory
Anna Bikont, „Sendlerowa. W ukryciu”, Czarne 2017

Kolejna nowość, która dopiero co się ukazała, a już budzi kontrowersje. Anna Bikont przygląda się postaci Ireny Sendlerowej – polskiej działaczki społecznej, Sprawiedliwej wśród Narodów Świata, która podczas II wojny światowej miała pomóc uratować około 2,5 tysiąca żydowskich dzieci. Bikont śledzi zawiłości życia Sendlerowej i nieścisłości w jej biografii (którym podobno nie sprostała sama Teresa Torańska), sprawdza, czy liczba 2,5 tysiąca jest wiarygodna oraz próbuje rozmontować zmitologizowany pomnik bohaterki, w tworzeniu którego sama Sendlerowa również miała swój udział.

Anna Bikont daleka jest od deprecjonowania zasług Ireny Sendlerowej. Mówi, że celem jej biograficznego śledztwa jest dotarcie do prawdy o tej postaci, będącej jednym z symboli polskiego bohaterstwa w czasie wojny.

 

Bernard Cornwell – Trylogia Arturiańska

 

5 grubych książek na długie wieczory
Bernard Cornwell, „Zimowy monarcha” i „Nieprzyjaciel Boga”, Otwarte 2017; „Excalibur”, Erica 2011

Na cykl Trylogia Arturiańska składają się trzy książki: Zimowy monarcha, Nieprzyjaciel Boga oraz Excalibur. Dwie pierwsze zostały ostatnio wznowione przez Wydawnictwo Otwarte, ale pierwsze polskie wydanie pochodzi z 1997 roku. Całą trylogię powinniście więc bez problemu znaleźć w bibliotekach.

Król Artur, rycerze Okrągłego Stołu, Camelot, Excalibur, Ginewra, Pani Jeziora Nimue, Merlin… W brytyjskiej i europejskiej wyobraźni istnieją od dwunastu stuleci. Bernard Cronwell konstruuje wokół mitu arturiańskiego cykl barwnych, soczystych powieści historycznych o wizji i władzy, doprawionych magią.

Każda część trylogii to jakieś 600 stron lektury. O pierwszym tomie, Zimowym monarsze, przeczytacie np. na Love, Coffee & Books.

 

Dan Simmons – Terror

 

5 grubych książek na długie wieczory
Dan Simmons, „Terror”, Vesper 2015

Tragiczna historia arktycznej wyprawy, statki uwięzione w lodzie, śnieg, mróz i… groza. Bardzo lubię czytać dobre fikcyjne powieści osnute wokół prawdziwych wydarzeń historycznych. Dan Simmons pisze o ostatniej ekspedycji dwóch statków o nazwie „Terror” i „Erebus”.  Na ich pokładach 129 marynarzy pod kierownictwem Johna Franklina wyruszyło w 1845 roku na poszukiwanie Przejścia Północno-Zachodniego – krótszej morskiej drogi z Europy do Chin. Niestety, nigdy jej nie odnaleźli, a ślad po podróżnikach zaginął. Nawet kilkudziesięciu ekspedycjom poszukiwawczym nie udało się ich odnaleźć.

Co się wydarzyło? Statki zostały uwięzione w lodzie i zniszczone. Część pozostałych przy życiu marynarzy, chcąc się uratować, podjęła próbę dotarcia na piechotę po lodzie do Kanady. Można sobie wyobrazić, w jak tragicznym położeniu się znaleźli, gdy skończyły im się zapasy żywności. Mówi się, że członkowie ekspedycji zjadali swoich towarzyszy.

Powieść Simmonsa jest próbą rekonstrukcji tej wyprawy, ale autor dodaje od siebie element tajemniczej grozy, która prześladuje rozbitków. Jego historia to siedemsetstronicowy historyczny horror. Idealna propozycja na Halloween – i nie tylko. Mocna, emocjonująca rzecz. Raczej nie czytuję horrorów, ale do sięgnięcia po Terror zachęciła mnie m.in. recenzja Zacofanego w lekturze.

 

Michał Jagiełło – Wołanie w górach. Wypadki i akcje ratunkowe w Tatrach

 

5 grubych książek na długie wieczory
Michał Jagiełło, „Wołanie w górach”, Iskry 2012

To książka, którą mam na półce od pewnego czasu. Jednak z braku dłuższej chwili na uważne zatopienie się w jej lekturze (900 stron nienajwiększym drukiem oraz sporo faktów – tak to jedna z TYCH grubych książek), wciąż tylko łakomie na nią zerkam.

Michał Jagiełło, taternik i goprowiec, przedstawia historię powstania TOPRu, jednocześnie opowiadając o najtrudniejszych akcjach ratunkowych w Tatrach i snując rozważania o ludzkich zachowaniach w górach. Przypuszczam, że będzie to równie fascynująca lektura, co Wołanie z Połonin. Opowieści bieszczadzkich goprowców Edwarda Marszałka, z której wyniosłam przede wszystkim refleksję, że w górach groźniejsza od nieprzygotowania jest zbytnia pewność siebie oraz przesadna wiara we własne umiejętności. Wołanie w górach Jagiełły to coś na kształt pozycji obowiązkowej dla każdego zapalonego górskiego wędrowca, którym również jestem.

Jakie jeszcze propozycje grubych książek, idealnych na długie wieczory, dopisalibyście do tej listy?

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

(Visited 413 times, 1 visits today)
  • Ja bym dorzucił, te wszystkie grube klasyki, na które ciągle brak czasu: Na wschód od Edenu albo Grona gniewu, Buddenbrooków albo Sagę rodu Forsyte’ów, Noce i dnie… A ze współczesnych idealnych Mr Pebble i Gruda Ziomeckiego.

    • I Magiczne lata McCammona.

      • Dzięki za kolejne dobre tytuły! „Mr. Pebble i Grudy nie znam” :) Co do świetnej klasyki, to również mam w planach taki wpis za jakiś czas i na pewno znajdą się w nim „Grona gniewu” oraz „Buddenbrookowie”, bo to jedne z moich ulubionych książek.

  • A ja bym dorzuciła „Tajemną historię” Donny Tartt

  • Dominika Ławicka

    „Sendlerowa” czeka na półce :) Pozdrawiam i zapraszam do mnie http://matkapolkaczytajaca.blox.pl/

  • No i po co ja tu wchodziłam, jak ja nie mam czasu na czytanie, ateraz ta lista jeszcze wzrosła.
    Książkę o Irenie Sendler chcę przeczytać bardzo, bardzo, bardzo. Ciekawa jestem tej osoby.
    OD Kena Folleta czytałam trylogię „Stulecie” i byłam oczarowana, jednakże te średiowieczne klimaty mnie nie przekonują.
    Cykl arturiański też bym chciała poznać.

    Od siebie dorzuciłabym może „Mgły Avalonu”, „Lalkę”, „Iskrę życia”.

    • Dzięki za propozycje! A wiesz, że ja „Lalkę” też bardzo lubię?
      W „Filarach ziemi” więcej jest intryg, niż średniowiecza, choć, gdy się czyta o tym, jak ludzie musieli się wtedy namęczyć z tymi narzędziami, jakie mieli do dyspozycji, by zbudować coś tak monumentalnego, jak katedra, to jest się pełnym podziwu :)

  • Ja ostatnio połknęłam „Szwedzi – ciepło na północy”. Smakowita lektura pod kocyk:) Polecam w linku: http://calytenzgielk.pl/2017/10/bookmonday-lod-szafran-kawa-szwedzi-cieplo-polnocy/

  • Opasłe tomiszcza? Pierwszy przychodzi mi do głowy „Lód” Dukaja, w sam raz będzie pasował do „Terroru” Simmonsa. No i w klimatach chłodnych, ale górskich: „Czarodziejska góra”. A osobiście, klasycznie i niezmiennie: Dostojewski po całości.

    • „Lód” Dukaja to jest jedna z tych książek, które chyba lepiej czytać na czytniku – ze względu na naprawdę słuszne gabaryty :) Czekam, aż ktoś wymieni „Europę” Normana Davisa, w której wstępie autor przeprasza czytelnika za to, że do jej czytania trzeba sobie wpierw wyrobić biceps ;)

      • Ja nosiłem w torbie do pracy. Dałem radę. 4 3 2 1 Austera też mam w podobnych gabarytach. Książki Neala Stephensona też. Najbardziej cierpiała na tym torba.

        • Mam nadzieję, że Twoje plecy nie ucierpiały ;) Zmieściło Ci się do tej torby coś jeszcze poza książką? :P

          • Plecy to cierpiały jedynie przy noszeniu kartonów z książkami przy przeprowadzce… A w torbie zawsze musiało się zmieścić co najmniej pożywienie. Ot, czasem się kompresowało ;)