Książkowe nowości

Książkowe nowości, które od dawna znajdziesz w bibliotece

Do napisania tego artykułu zainspirował mnie ostatni tekst Rafała z CzytamRecenzuje.pl na temat tego, jak wszyscy gonimy za książkowymi nowościami. Co rusz ukazują się jakieś nowe książki, a jest tego tyle, że nie wiadomo, za co łapać najpierw. Wiem, że niektórzy czytelnicy – zwłaszcza blogujący o książkach – odczuwają dużą presję na to, by być na bieżąco (ale o tym, dlaczego „bycie na bieżąco” to mit pisałam w artykule Czym jest slow reading?). Prawda jest jednak taka, że niektóre książkowe nowości takimi nie są i od dawna można je znaleźć na bibliotecznych regałach.

Continue reading

Listy z Anglii Karel Capek

Zainspiruj się – Listy z Anglii, Karel Čapek

W latach 20. i 30. XX wieku Karel Čapek zjeździł Europę. Przemierzył Włochy, Hiszpanię, Szwecję, Norwegię. Był w Anglii, Szkocji, Irlandii i Holandii. Ze swoich podróży posyłał do kraju, do Czech, listy – felietony, „dla większej poglądowości uzupełnione obrazkami autora”, które publikowały „Lidové noviny”.

Listy z Anglii, ukazujące się również w Wielkiej Brytanii – we fragmentach w prasie, a następnie wydane w formie książkowej – przyniosły Čapkowi na Wyspach pewną popularność. Anglików bawiła perspektywa obcokrajowca, z humorem, ale ciepło komentującego różne aspekty „angielskości”. Čapek przygotował nawet wystąpienie dla brytyjskiego radia, w którym odmalował Anglię, tak jak widzi ją cudzoziemiec.

Continue reading

Angole Ewa Winnicka

Angole, Ewa Winnicka

Polska emigracja zarobkowa do Wielkiej Brytanii to zjawisko na wielką skalę. Kto z nas, nawet jeśli sam nie pracował w na Wyspach, nie zna kogoś, kto tam był? Biorąc za kryterium obywatelstwo, liczbę Polaków tam mieszkających oszacowano na początku 2016 roku na ponad 980 tysięcy (dane  brytyjskiego parlamentu). Jest nas tam więcej niż imigrantów z Indii. Nawet w momencie wydania przez Ewę Winnicką książki Angole, Polaków w Wielkiej Brytanii było ponad 850 tysięcy. To najwięcej ze wszystkich obywateli UE i o jakieś 500 tysięcy więcej niż Irlandczyków, będących drugą największą grupą imigrantów z Unii.

Te liczby są tak ogromne, a zjawisko polskiej emigracji na Wyspy tak powszechne, że aż dziw, że nie powstał żaden reportaż będący próbą analizy tego tematu (chyba że przegapiłam). Przypuszczam, że na takowy jest zapotrzebowanie. Mój mocno sfatygowany biblioteczny egzemplarz Angoli jest wciąż w obiegu. Niestety, Angole takim reportażem nie są.

Continue reading