12 września przypada rocznica urodzin Stanisława Lema. Obecna jest 96., zatem nie okrągła, ale nie da się ukryć, że ten rok książkowy w sporej części należy do Lema.
Category - Literatura faktu
Do napisania tego artykułu zainspirował mnie ostatni tekst Rafała z CzytamRecenzuje.pl na temat tego, jak wszyscy gonimy za książkowymi nowościami. Co rusz ukazują się jakieś nowe książki, a jest tego tyle, że nie wiadomo, za co łapać najpierw. Wiem, że niektórzy czytelnicy – zwłaszcza blogujący o książkach – odczuwają dużą presję na to, by być na bieżąco (ale o tym, dlaczego „bycie na bieżąco” to mit pisałam w artykule Czym jest slow reading?). Prawda jest jednak taka, że niektóre książkowe nowości takimi nie są i od dawna można je znaleźć na bibliotecznych regałach.
Polska emigracja zarobkowa do Wielkiej Brytanii to zjawisko na wielką skalę. Kto z nas, nawet jeśli sam nie pracował w na Wyspach, nie zna kogoś, kto tam był? Biorąc za kryterium obywatelstwo, liczbę Polaków tam mieszkających oszacowano na początku 2016 roku na ponad 980 tysięcy (dane brytyjskiego parlamentu). Jest nas tam więcej niż imigrantów z Indii. Nawet w momencie wydania przez Ewę Winnicką książki Angole, Polaków w Wielkiej Brytanii było ponad 850 tysięcy. To najwięcej ze wszystkich obywateli UE i o jakieś 500 tysięcy więcej niż Irlandczyków, będących drugą największą grupą imigrantów z Unii.
Te liczby są tak ogromne, a zjawisko polskiej emigracji na Wyspy tak powszechne, że aż dziw, że nie powstał żaden reportaż będący próbą analizy tego tematu (chyba że przegapiłam). Przypuszczam, że na takowy jest zapotrzebowanie. Mój mocno sfatygowany biblioteczny egzemplarz Angoli jest wciąż w obiegu. Niestety, książka Ewy Winnickiej takim reportażem nie jest.
Artur Domosławski – Wykluczeni. Książka nominowana do literackiej Nagrody Nike 2017. Zarazem jeden z ważniejszych reportaży o stanie współczesnego świata, wydanych w zeszłym roku w Polsce. Według mnie – pozycja obowiązkowa dla ludzi, którzy chcą nazywać siebie „świadomymi”.
Polska wydaje się całkiem fajnym miejscem do mieszkania. Pod warunkiem, że zarabiasz powyżej średniej, jesteś młody, masz stabilną pracę. Nie masz problemów zdrowotnych, a jeśli już, to korzystasz z prywatnej opieki medycznej. Na wszystko w życiu ci starcza, twoje dzieci nie chorują i nie masz większych zmartwień poza takimi, jak dokąd jechać na wakacje. Wtedy państwo nie jest ci do szczęścia potrzebne. Możesz sobie spokojnie żyć w swojej bańce szczęśliwości.
Wystarczy jednak, że znajdziesz się w sytuacji, gdy od państwa i jego przedstawicieli będziesz potrzebował pomocy. Gdy padniesz ofiarą przestępstwa i będziesz szukał sprawiedliwości. Co robi w takich sytuacjach Polska? Justyna Kopińska odpowiada: Polska odwraca oczy. A czasem jeszcze gorzej: robi z obywatela idiotę i za plecami się z niego śmieje.