#przeczytane – marzec 2021

Czas na czytelnicze podsumowanie pierwszego miesiąca wiosny! Nadal nie mogę wyjść z podziwu, jak wielką rolę w bardzo krótkim czasie zaczęły odgrywać w moim czytaniu audiobooki. I pomyśleć, że tak długo nie mogłam się do nich przekonać… Teraz wydaje mi się to całkowicie irracjonalne 🙂 W marcu książki zabrały mnie w nowe rejony, dostarczyły wzruszeń, informacji, materiału do przemyśleń i rozrywki. Poniżej krótko podsumowuję moje wrażenia.

Czytelnicze podsumowanie

Kolejność książek jest chronologiczna. Zaznaczyłam, które z nich poznałam w oryginale, ale podpowiadam też, gdzie znaleźć polskie wydania – jeśli są.

Where’s My Happy Ending? – Anna Whitehouse, Matt Farquharson
  • audiobook w oryginale, czytany przez autorów; Bluebird, 2020 (brak polskiego wydania)

where's my happy endingLubię czasem posłuchać / poczytać, jak inni ludzie radzą sobie z tym, co życie rzuca w ich stronę. Where’s My Happy Ending?, z wymownym podtytułem („Happily ever after and how the heck to get there”), to książka pary z ponad 12-letnim stażem i dwójką dzieci, która, przeczołgana codziennością, próbuje uzyskać odpowiedź na pytanie, gdzie, do cholery, jest to obiecane „i żyli długo szczęśliwie” i jak je znaleźć. A szukają szeroko – u psychologów, seksuologów, innych par, z dziećmi i bez, jedno- i różnopłciowych, u przewodników duchowych, mnichów, a nawet w komunie wolnej miłości. Bez ogródek mówią o swoim związku i o tym, co sprawia im największą trudność, nie stroniąc od tematów takich jak rodzicielstwo, seks, pornografia i regularna chęć zamordowania partnera, przy czym każdy z autorów przedstawia swoją perspektywę (książka rozpisana jest na dwa głosy). To zadziwiające, jak wielkie mogą być różnice w odbiorze tych samych zdarzeń przez dwoje ludzi. Eureki brak, choć kilka rzeczy dało mi do myślenia. Główny (pocieszający?) wniosek jest taki, że pod każdą szerokością geograficzną większość ludzi w związkach zmaga się najczęściej z komunikacją i utrzymaniem bliskiej, zaangażowanej więzi, zwłaszcza, gdy pojawią się dzieci, a zmęczenie oraz  bieżączka zaczynają przesłaniać radość z bycia razem. Słuchało się przyjemnie, przede wszystkim dzięki dynamice, jaką wprowadza dwugłos i poczuciu humoru autorów. Olśnienia nie było, za to kiwanie głową od czasu do czasu tak.

Las z wełny i stali – Natsu Miyashita
  • przeł. Dariusz Latoś, wyd. Kwiaty Orientu, 2020

las z wełny i staliCałą recenzję znajdziecie TUTAJ. A pod tym linkiem zamieściłam CYTATY z książki.
Spokojna, piękna, oniryczna i oryginalna opowieść, która mnie oczarowała. Bohaterem jest Tomura, młody mężczyzna, który po przypadkowym spotkaniu ze stroicielem i usłyszeniem dźwięków fortepianu nagle odkrywa zupełnie inny świat – oraz swoje przeznaczenie. Zaczyna kształcić się na stroiciela; po szkole rozpoczyna wypełnioną zachwytami (pracą innych) i frustracją (własnymi działaniami) praktykę w sklepie z fortepianami, zatrudniającym innych stroicieli, z których każdy stanie się jego mistrzem. Ale dopiero poznanie utalentowanych bliźniaczek-pianistek nada cel dążeniom Tomury. Stroiciel jest w tej książce jak czarnoksiężnik, jak połączenie doktora z magikiem – lekarz duszy fortepianów i pianin, spełniający ludzkie marzenia. Główny bohater poza strojeniem świata nie widzi, co momentami jest dość irytujące. Jest takim trochę dziwakiem, ale w ujmującym sensie – pasjonatem z powołaniem, dla którego główną motywacją do poszukiwania ideału jest miłość do piękna i do tego, co się robi. Moment, gdy cierpiący na syndrom oszusta Tomura widzi nagle siebie pełnymi podziwu oczami innych jest wzruszający.

Piranesi – Susanna Clarke
  • przeł. Wojciech Szypuła, Wydawnictwo MAG, 2020

piranesiTa książka to szalona jazda bez trzymanki! Fabuła zasadza się na tajemnicy. Czym właściwie jest zagadkowy Dom, trzypiętrowy kamienny labirynt, zalewany przypływami oceanu, z niekończącym się ciągiem sal, w których nie ma ludzi, a jedynie ogromne marmurowe posągami (niektóre z nich są zdecydowanie dziwaczne i niepokojąco realistyczne)? Kim jest Piranesi, jedyny człowiek, któremu udało się tam przetrwać (nie licząc Tego Drugiego, który pojawia się od czasu do czasu, wymądrza i zadaje niezrozumiałe pytania)? Czy Dom to cały świat i wszystko, co pozostało z ludzkości? Piranesi, choć to nie jest jego prawdziwe nazwisko, a on sam nie pamięta, jak się naprawdę nazywa, ani jak znalazł się w Domu, poświęca życie na zbadanie zawiłości labiryntu, czyniąc z niego swoją religię (to wspaniały wątek, który pokazuje, ku czemu potrafi zwrócić się ludzki umysł w poszukiwaniu racjonalizacji). Wydaje się względnie oswojony z sytuacją, dopóki pojawienie się jeszcze jednego człowieka nie zaburzy jego poczucia bezpieczeństwa i nie zasieje wątpliwości co do natury świata i swojej obecności w nim. Intrygujące, oszczędne w formie fantasy, od którego nie można się oderwać. Jedyne zastrzeżenie, jakie mam, to to, że bohaterowie od czasu do czasu „głupieją” i nagle nie dostrzegają oczywistych odpowiedzi, które mają pod nosem. To celowy zabieg, który sprawia, że fabuła kręci się dalej. Irytujący, ale da się przeżyć, bo całość wciąga, a zagadka domaga się rozwiązania.

Silna – zbiór opowiadań
  • Anna Cieplak, Natalia Fiedorczuk, Aneta Jadowska, Katarzyna Berenika Miszczuk, Agnieszka Płoszaj, Dominika Słowik; wyd. Zielona Sowa, 2021

silnaChoć jest to zbiór opowiadań przeznaczonych dla nastolatek, ja również przeczytałam go z zainteresowaniem. Zachętą były też nazwiska autorek: Anny Cieplak, Natalii Fiedorczuk, Dominiki Słowik i te opowiadania, wraz z napisanym przez Anetę Jadowską, prezentują najwyższy poziom. Jedyne, co łączy różne historie w tym zbiorze to ten sam temat przewodni – silnej młodej bohaterki – przy czym ta siła rozumiana jest po prostu jako próby radzenia sobie pomimo przeciwności i strachu, oraz odwaga uwierzenia w siebie. To przekaz, jaki powinna dostać każda dorastająca dziewczyna (jak i jej starsza koleżanka), chociaż od siebie dodałabym też, że czasem jedyne, na co mamy siłę się zdobyć, to płakanie pod kołdrą – i to też jest okej. Te opowiadania pokazują jednak, że małymi krokami można pójść drogą do wewnętrznej siły nawet po najtrudniejszych doświadczeniach. Historie są różne, realistyczne i fantastyczne (z przewagą tych drugich), a przekrój tematów szeroki: tożsamość, rodzina, odnajdywanie własnego głosu, niezależność molestowanie, gwałt, ciężka choroba, postapokaliptyczny mrok… Wydaje się więc, że każdy powinien znaleźć swoją ulubioną. Chętnie znów byłabym nastolatką, żeby porozmawiać o tej książce z rówieśniczkami i sprawdzić, jak one by ją odebrały. Z przyjemnością też przeczytałabym wersję „dla chłopaków”.

Life on Earth – David Attenborough
  • audiobook w oryginale, czytany przez autora; nowe wydanie, William Collins, 2018

life on earthLife on Earth to książka z 1979 roku, powstała jako pokłosie ogromnie popularnego serialu dokumentalnego BBC pod tym samym tytułem, prowadzonego przez Davida Attenborough. Błyskawicznie po publikacji stała się światowym bestsellerem. Ukazała się również w Polsce (jako Życie na ziemi, w przekładzie Ewy Pankiewicz, wyd. Wilga, 1998). Na 40-lecie pierwszej publikacji książki William Collins wydał jej uaktualnioną wersję, z nowymi fotografiami, nieco zmienionym tekstem i nowym posłowiem. Jeśli macie chęć i możliwość, to namawiam do sięgnięcia właśnie po tę edycję. Nie mam pojęcia, czy ukaże się również uaktualnione polskie wznowienie. W audiobooku, którego słuchałam, zdjęć oczywiście brak, ale głos autora i oprawa muzyczna poniekąd to wynagradzają. David Attenborough, w charakterystycznym dla siebie elokwentnym, ale przystępnym, stylu, który czasem można określić jako „uroczo staroświecki”, opowiada o ewolucji życia na ziemi. Prowadzi czytelnika od organizmów jednokomórkowych i pierwszych roślin, przez bezkręgowce, ryby, ptaki, ssaki aż do człowieka (co ważne, ta chronologia nie ma sugerować, że człowiek jest królem stworzenia). Autor skupia się na pokazaniu, jakimi niezwykłymi mechanizmami dysponuje natura, by tworzyć organizmy jak najlepiej przystosowane do przetrwania w środowisku, w którym żyją i jak w przyrodzie pojawiają się pewne „rozwiązania techniczne”. W ewolucji jedna decyzja prowadzi do kolejnej; kiedy się powiedziało A, zazwyczaj trzeba powiedzieć też B. Śledzenie, jak przez miliony lat organizmy powstawały i adaptowały się do warunków oraz do siebie nawzajem jest fascynujące. Część wiedzy na pewno znamy z biologii, ale przyjemnie jest ją sobie odświeżyć i dać się prowadzić autorowi przez tę wiedzę, bo chyba tylko Attenboroguh potrafi elegancko i z wdziękiem opisać różne „cuda” natury. Np. jego subtelny opis defekacji i koprofagii królików można by było ze spokojem cytować babci przy niedzielnym obiedzie. Jednak smutna konstatacja jest taka, że pojawienie się człowieka tak bardzo zmieniło zasady gry, zwłaszcza po rewolucji przemysłowej, że natura nie jest w stanie odpowiadać w takim tempie, w jakim człowiek ją niszczy. Attenborough wyraźnie uświadamia, jak duże są wspólne zależności organizmów – logiczne jest więc, że od stanu środowiska naturalnego zależy też przyszłość naszej egzystencji.

Free Lunch. Darmowy obiad – Rex Ogle
  • przeł. Alicja Laskowska, wyd. Mamania, 2020

free lunch darmowy obiadCzytałam z zapartym tchem i ściśniętym sercem. Darmowy obiad to wspomnienia autora z tego okresu dzieciństwa, gdy wychowywał się w skrajnie biednej, pełnej przemocy rodzinie. Na tyle biednej, że chłopiec często cierpiał głód. Ani jego matka, ani ojczym nie mieli pracy, za to regularnie wyładowywali swoją frustrację na nim, zwłaszcza po alkoholu. Rex, jak to się często zdarza w rodzinach dysfunkcyjnych, musiał szybko nauczyć się liczyć głównie na siebie, a jednocześnie miotał się między pragnieniem bycia po prostu dzieckiem, a poczuciem obarczenia odpowiedzialnością za młodszego brata i niestabilną emocjonalnie matkę. Choć dziś jest autorem komiksów DC, dzieciństwo pociągnęło za sobą koszt w postaci depresji i stanów lękowych. Mały Rex szybko nauczył się tłumić swoje uczucia i najlepiej jak mógł starał się lawirować w kapitalistycznym świecie, który biednych skazuje na ostracyzm i obarcza podejrzeniami oraz wyłączną winą za ich niepowodzenia. Dla Rexa, uczęszczającego do szkoły w bogatej dzielnicy, największym źródłem wstydu był fakt, że musiał w niej korzystać z programu dożywiania. Choć szkoła normalnie była dla niego wytchnieniem od przemocowego domu, obiady – często jedyna i wyczekiwana szansa na posiłek w ciągu dnia – stały się dla niego największym stresorem. Z obawy przed całkowitym wykluczeniem przez rówieśników skrzętnie ukrywał fakt, że jest tak biedny, że nie ma nawet 2 dolarów na lunch. Autor kieruje swoją książkę głównie do dzieci, którym albo otworzy ona oczy na to, jak inne i trudne może być życie ich rówieśników, albo na to, że niestety nie są jedynymi w takiej sytuacji. Uważam jednak, że warto żeby zapoznało się z nią jak najwięcej osób, zwłaszcza nastolatków. Temat jest ciężki, ale autor ma wyjątkowy dar opowiadania. Jego historia kończy się optymistyczną nutą (w końcu grupa docelowa jest młodsza), ale w posłowiu zabrakło mi wyraźnego i jednoznacznego potępienia przemocy i ukazania jej długofalowych konsekwencji. Pełna recenzja wkrótce.

Przemiana – Franz Kafka
  • przeł. Juliusz Kydryński, audiobook wydawnictwa Potop, 2021

przemiana franz kafkaPrzemiana to jedno z moich najbardziej ulubionych opowiadań autorstwa Kafki, które zawsze mnie intrygowało; jestem też fanką wszelkich adaptacji teatralnych. Zmianę Gregora Samsy w ogromnego karaluchowatego robaka można wielorako interpretować. Gregor był głównym żywicielem rodziny, mającym na utrzymaniu astmatyczną matkę, tonącego w długach ojca i nastoletnią siostrę. Jego nagła niezdolność do pracy jest dla nich ciosem, więc z początku, pomimo obrzydzenia, opiekują się nim w nadziei na to, że los się odwróci, a Gregor na powrót stanie się człowiekiem. Ale kiedy oszczędności się kończą, a rodzina zmuszona jest imać się różnych zajęć, żeby zdobyć pieniądze, syn i brat staje się nieznośnym utrapieniem. Przemiana obnaża pasożytniczy układ rodzinny – gdy na Gregora nie można już liczyć, jasne staje się, że rodzice będą teraz żerować na jego siostrze Grecie, której „młodemu ciału” starczy sił, by zarobić na ich potrzeby. Może być też odczytywana jako metafora starzenia się i nieuleczalnej choroby, w której Gregor symbolizuje ciężar, w jaki zmienia się niedołężny członek rodziny i wyobcowanie, jakiemu podlega. Sposób, w jaki traktuje syna po przemianie ojciec i strach Gregora przed nim oraz jego brak wyraźnego sprzeciwu, przywodzi na myśl napięte relacje Franza z jego własnym ojcem. To jedno z tych opowiadań Kafki, które zdecydowanie warto poznać. Przemianie ulegają tu wszyscy – nawet w kochającej Grecie ujawniają się pokłady okrucieństwa, gdy los zmusza ją do stawienia czoła nieszczęściu.

Summerwater – Sarah Moss
  • audiobook w oryginale, czyta Morven Christie, Picador/Macmillan, 2020 (brak polskiego wydania)

summerwater sarah mossW zeszłym roku ukazała się w Wielkiej Brytanii nowa książka Sary Moss, autorki wydanych również u nas powieści (Nocne czuwanie, Między falami, Mur duchów – Wydawnictwo Poznańskie). Ja, w przeciwieństwie do brytyjskich krytyków, tonąć w zachwytach nad nowym tytułem Moss nie będę, ale przyznaję, że autorka zręcznie realizuje, wydawałoby się niezbyt wdzięczny literacko, koncept. Książka mianowicie ma kilkunastu narratorów (mężczyzn, kobiet i dzieci w różnym wieku) – osób z kilku rodzin, które spędzają urlop w domkach nad szkockim jeziorem podczas paskudnie deszczowego lata, a jej akcja rozgrywa się w ciągu tylko jednego dnia. Jak to posklejać i co pociągającego może być w odległym miejscu w głuszy, w którym nic się nie dzieje i gdzie krajobraz przesłaniają strugi deszczu? Pomysł Moss zasadza się na wejściu do głów bohaterów i śledzeniu ich strumienia (częściej gonitwy) myśli. Głównym zajęciem podczas nudnego urlopu jest podglądanie i krytykowanie sąsiadów oraz członków rodziny. Choć w słowach i czynach prawie każdy trzyma się konwenansów brytyjskiej uprzejmości, w myślach już bezlitośnie jeździ po bliźnich. Poznajemy różne podłości, ale też obawy i skryte pragnienia. Marzenia, tęsknoty i bolączki, które każdy trzyma tylko dla siebie. Czasem pojawia się bolesna czułość. Ludzie po 30-tce fantazjują o ucieczce od zobowiązań i powrocie do życia bez dzieci; kobiety miotają się między patriarchatem, a samorealizacją i uprawiają klasyczny overthinking; zagubieni mężczyźni może i by chcieli im pomóc, ale strzelają kulami w płot. Starsi zastanawiają się, czy ich życie im się przydarzyło, czy przyśniło, a zmagające się z lękami nastolatki pogardzają swoimi rodzicami, jednocześnie obwiniając ich o swoje życiowe niepowodzenia. Dzieci zaś widzą więcej i są zdolne do gorszych rzeczy niż mają tego świadomość dorośli. Całość nie jest równa, miejscami nużąca, ale atutem książki jest to, że, pomimo tego, że życie ludzkie generalnie do żadnej puenty nie zmierza, ta książka ma nieoczekiwany i dramatyczny koniec. Jej tytuł nawiązuje do wiersza The Ballad of Semmerwater Williama Watsona. Można się zastanawiać, czy tak jak w balladzie, w której wody jeziora zatopiły wioskę, to mieszkańcy sami na siebie sprowadzili swoją zgubę, ponieważ odmawiali życzliwości przybyszom.

The Time of Green Magic – Hilary McKay
  • audiobook w oryginale, czyt. Saffron Coomber, Macmillan Children’s, 2019

the time of green magic hilary mckayTo moja eskapistyczna lektura middle grade w tym miesiącu 🙂 Hilary McKay to popularna brytyjska autorka książek dziecięcych i młodzieżowych. Jej powieść The Skylarks’ War, nagrodzoną Costa Award dla najlepszej książki dziecięcej, wydadzą w kwietniu tego roku Dwie Siostry jako Wojnę skowronków. W The Time of Green Magic bohaterami jest trójka przybranego rodzeństwa – dwaj bracia, 6-letni Louis i 15-letni Max oraz ich nowa siostra, 11-letnia Abi. Cała rodzina wprowadza się do starego, porośniętego bluszczem domu, w którym zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Nieznana magia sprawia, że słowa i obrazy z książek ożywają. Żadne z rodzeństwa nie przyznaje się pozostałym, że tego doświadcza. Dzieci są w różnym wieku i żyją w osobnych światach, starając się na własną rękę uporać z poczuciem osamotnienia (pomimo miłości rodziców) i ogromną życiową zmianą, jaką jest nowa rodzina i dom. Dopiero pojawienie się magicznego stwora, który zaczyna stwarzać zagrożenie sprawia, że rodzeństwo zaczyna szukać pomocy u siebie nawzajem, ucząc się sobie ufać. Podoba mi się, że inaczej niż w podobnych książkach dla tej grupy wiekowej, magia jest tutaj w tle; niekoniecznie jest też czymś jednoznacznie przyjaznym. Trzebą ją będzie dopiero oswoić, tak jak przybrane rodzeństwo i nową domową sytuację. To bardziej powieść obyczajowa niż fantasy, z wierzchu o przedziwnych czarach, które mogą czaić się w starych domach, w głębi – o budowaniu więzi i rodziny oraz uczeniu się swoich ról w niej. Ponieważ każde z bohaterów jest w innym wieku, czytelnicy mogą się utożsamiać z wybraną postacią. Przyznam jednak, że wolałabym nieco bardziej spektakularne zakończenie.

Rebeka – Daphne du Maurier
  • audiobook w oryginale, czyta Emma Fielding, Naxos Audio, 2004; najnowsze polskie wydanie: Albatros, 2021, przeł. Eleonora Romanowicz-Podoska

rebeka daphne du maurierSłuchanie audiobooków to idealne rozwiązanie, jeśli chce się „nadrabiać klasyki”, jednocześnie ogarniając życie. W wersji, której słuchałam, książkę czyta aktorka Emma Fielding, ale okładka jest tak paskudna, że pozwoliłam sobie ją w tym zestawieniu zastąpić znacznie ładniejszą, z „Serii butikowej” wydawnictwa Albatros. Pierwsza połowa Rebeki to ślamazarny romans – historia nieznanej z imienia bohaterki, która podczas krótkiego pobytu w Monte Carlo szaleńczo zakochuje się w sporo od niej starszym, bogatym wdowcu Maximie, by w kilka tygodni później jako jego żona i pani de Winter zostać nową panią posiadłości Manderley. Niestety, w jej nowym domu wszystko przypomina o zmarłej tragicznie pierwszej żonie, perfekcyjnej Rebece. Osamotniona, pouczana przez służbę bohaterka, nabiera przekonania, że nigdy nie zajmie w sercu Maxima miejsca Rebeki. Gdyby nie był to audiobook i gdyby nie dramatyczne muzyczne interludia pomiędzy rozdziałami, nie dotrwałabym do końca pierwszej połowy książki – tak monotonna i powolna jest ta opowieść, w której nieobciążona zbytnio obowiązkami bohaterka snuje się po nowym domu, zadręczając sama siebie gdybaniem i narastającą paranoją. Na szczęście nagły, nieoczekiwany zwrot akcji zamienia nieszczęśliwy romans w thriller psychologiczny, który już równo trzyma napięcie do końca. Fabuła gna teraz na łeb, na szyję do finału, jakby w kontraście z niemiłosiernie przegadaną pierwszą częścią. Tylko ten twist i zakończenie ratują tę książkę. Co ciekawe, nie ma tu żadnych „klasycznie” dobrych i nieskazitelnie moralnych postaci, nie wyłączając głównej bohaterki, i to też jest na plus. Propozycja z cyklu można w ramach rozrywki, ale nie trzeba.

Rzecz o ptakach – Noah Strycker
  • przeł. Michał Radziszewski, wyd. Muza, 2017

rzecz o ptakachO tej książce było dość głośno, kiedy ukazała się w Polsce, ale ja, zgodnie ze swoim zwyczajem, poczekałam, aż wrzawa opadnie i nie będę wpadać na tę, skądinąd piękną okładkę, na co drugim bookstagramie (#slowreading). Książkę jednak przeczytałam z przyjemnością. Autor w gawędziarskim stylu opowiada o zwyczajach i zachowaniach różnych gatunków ptaków, nierzadko wysnuwając analogie z ludźmi. Można się zdziwić, że słodkie kolibry to w rzeczywistości mali łajdacy, poznać porządek dziobania, docenić gołębie czy też zadumać nad stadną inteligencją szpaków i nad absurdalnością tego że, aby zrozumieć, jak właściwie działają ptasie stada, naukowcy potrzebowali kilkudziesięciu lat badań, komputerowych symulacji, skomplikowanych algorytmów i fizyki cząstek elementarnych, a i tak nie do końca im się udało. W opowieściach o ptakach autor przemyca też wiele innych ciekawostek z różnych dziedzin nauki. To inna lektura niż liryczne Dwanaście srok za ogon Stanisława Łubieńskiego, ale równie wciągająca i uświadamiająca, że ptakom należy się znacznie większy szacunek i docenienie.

***

Jak widać, mój czytelniczy marzec był różnorodny – na liście przeczytanych znalazły się nowsze i starsze powieści, literatura dziecięca, młodzieżowa i faktu. Ciężko byłoby mi wybrać najlepszą książkę, ale gdybym musiała, na podium stanęłyby Las z wełny i stali, Free Lunch. Darmowy obiad oraz Piranesi, ponieważ to od ich lektury najtrudniej było mi się oderwać. Oko mojej wewnętrznej estetki cieszą też świetne projekty okładek wielu z tych tytułów – na wyróżnienie zasługują zwłaszcza Free Lunch, Silna i Where’s My Happy Ending?, ale pozostałe, z nielicznymi wyjątkami, niewiele im ustępują.

Z przyjemnością przeczytam w komentarzach o Waszych najlepszych / najgorszych, polecanych lub nie, lekturach z marca 🙂

 

 

(Visited 94 times, 4 visits today)